Jak za niewielkie pieniądze odmienić dom na sprzedaż

To będzie tekst o tym, jak pojechałam w przepiękne miejsce gdzieś na terenie wzgórz trzebnickich. Dom ukryty był w lesie. Pochodził z lat 90-tych i swoją świetność miał już za sobą. Ale potencjał nadal było w nim widać. A właściciele byli świadomi tego, jakie cuda może zdziałać HOME STAGING.

Właściciele musieli sprzedać dom, bo chcieli się przeprowadzić do Wrocławia na stałe. Żałowali miejsca bardzo, ale cóż…czasami tak bywa.

Wnętrza domu wyglądały jak wyglądały. Kolory ścian, meble, dodatki…wszystko wymagało interwencji. Ale, okazało się, że właściciel ma smykałkę do odnawiania rzeczy, a do tego znalazłam jeszcze parę skarbów w garażu. W tym ładny stół i lekkie krzesła, a także sporo stolików pomocników, które można było odpowiednio potraktować i nadawały się, nawet bardzo, do wnętrz. I tym sposobem w jadalni pojawił się piękny kredens, który właściciel odmalował na biało, a także stół i krzesła.

Nowoczesny dywan i sofa oraz tkaniny w oknach uszlachetniły wnętrze i sprawiły, że stało się ono bardziej nowoczesne.

Niektóre obrazy zyskały “nowe” ramy. Złota farba uczyniła cuda. Do tego dodatki typu stoliki nocne, czy gazetownik sprawiły, że funkcje zostały bardziej zdefiniowane. A taras? Stał się lekko śródziemnomorski.

Pewne rzeczy trzeba było kupić. W tym główną sofę, bo stare skórzane meble wypoczynkowe absolutnie musiały opuścić ten lokal 🙂 Dodam, że bez jakiegokolwiek żalu właścicieli.

HOME STAGING za pomocą niewielkiego budżetu i dobrych pomysłów, które definiują dobrze funkcje pomieszczeń oraz depersonalizacji potrafi zdziałać cuda

Nic dziwnego, że coraz więcej osób sięga po tę technikę. Czy warto? Według mnie bardzo. Bo mieszkania po HOME STAGINGU bardzo się wyróżniają na tle pozostałych w agencji nieruchomości.

Warto też zrobić potem lepsze zdjęcia, by pokazać najważniejsze elementy mieszkania lub domu, które powodują, że jest ono takie wyjątkowe 🙂

Efekt? Proszę bardzo. Poniżej zdjęcia przed i po:

Praca nad projektem home staging to była sama przyjemność. A na koniec spałaczowaliśmy wszystkie pyszności użyte do sesji 🙂

avatar